W ostatnich miesiącach wszyscy nagle stali się ekspertami od islamu i Koranu, zwłaszcza ci, którzy świętej księgi religii mahometańskiej nigdy w ręku nie trzymali, a podejrzewam, że do Biblii też nie zaglądają.
Wypowiadają się więc oni wszyscy na temat wyższości chrześcijaństwa nad
islamem, powołując się przy tym na wersety z Koranu o gwałtach i zabijaniu
niewiernych, ale żaden się nie zająknie, że takie same zapisy bez trudu
odnajdujemy w Piśmie Świętym. Ciekawe, że za dobrych chrześcijan uważają się ci,
którzy Biblię albo ignorują, albo wybierają z niej tylko te fragmenty, które im
akurat pasują do narracji, twierdząc przy okazji, że Pismo Święte to księga
symboliczna, metafora, przypowieść, natomiast za dobrego muzułmanina, wręcz
wzór cnót islamu, biorą oni religijnych fanatyków, którzy postanowili odczytać
Koran aż nazbyt literalnie. Ten brak konsekwencji w ocenie niestety tylko „ekspertów”
ośmiesza.
Ci którzy najgłośniej krzyczą dziś o noworocznych incydentach
w Niemczech, mają w nosie los poszkodowanych kobiet (gdyby sprawcy wywodzili
się z innej grupy etnicznej, utrzymywaliby pewnie, że kobiety same się prosiły
i prowokowały). Z doniesień o zdarzeniach wyciągają tylko informację o śniadej
skórze sprawców, z czego wnioskują, że byli to muzułmanie. Nawet jeśli tak
było, to co z tego? Co wnosi taka informacja do sprawy? Czy muzułmanie dokonali
rytualnych gwałtów? Czy niemieckie wydarzenia mają jakikolwiek związek z islamskimi
obrzędami religijnymi?
Domagam się konsekwencji! Niech media podają religię każdego
przestępcy. Stylistycznie też przydałoby się to wielu dziennikarzom, bo ileż
razy można w artykule pisać np. „młody mężczyzna”, albo „trzydziestolatek”!
Mamy więc kolejne określenie sprawcy, które pomoże uniknąć brzydkich powtórzeń:
„Trzydziestolatek miał dostarczać dopalacze i narkotyki. Substancje
psychoaktywne zostały zabezpieczone, a chrześcijanin zatrzymany”. Brzmi głupio?
Tak samo jak o muzułmańskich gwałcicielach.