środa, 15 czerwca 2016

Po Paradzie Równości i zamachu w Orlando walka z homofobią trwa

W sobotę 11 czerwca ulicami Warszawy przeszła po raz szesnasty Parada Równości. W kolorowym, radosnym pochodzie 35 tysięcy ludzi chciało zaznaczyć swoją i swoich bliskich obecność w społeczeństwie, obecność, którą wielu (począwszy od polityków) chciałoby przemilczeć, wręcz zanegować, gdyż jest to obecność niewygodna. Udawanie że osoby homo, bi czy transseksualne, ich rodziny i przyjaciele, uczestnicy i uczestniczki Parady Równości nie istnieją, pozwala bowiem ignorować fakt, że odmawia się im praw obywatelskich, praw człowieka.


Przy milczącej aprobacie władz atakowane są więc siedziby organizacji, stających w obronie mniejszości. Niejednokrotnie też ofiarami agresji fizycznej i słownej padają osoby homoseksualne lub transpłciowe, ich sojusznicy, oraz zupełnie przypadkowe osoby heteroseksualne (bo wygląda jak gej), a źródłem tych napaści jest homofobia i niczym nieuzasadniona nienawiść.

Pomimo tak nieprzychylnej pod rządami PiSu atmosfery (bo oczywistym jest, że stosunek władz do mniejszości stanowi przykład dla reszty społeczeństwa), 35 tysięcy ludzi wyszło na ulice, by zaprotestować przeciw lekceważeniu ich problemów.

Następnego dnia obudziliśmy się w świecie zbrukanym krwią ofiar zamachu w Orlando.

Wiele polskich (z publicznymi na czele) i zagranicznych mediów przemilczało homofobiczny motyw zamachu. To oczywiste. Przyznać, że ofiary należały do społeczności LGBT, to przyznać, że homofobia, również ta nasza, codzienna, polska, zabija. O tym, że do strzelaniny doszło w gejowskim klubie wspomniała Młodzież Wszechpolska, ale tylko po to, by, cytując Stary Testament, wyrazić poparcie dla sprawcy.

Gdy ujawniono, że zamachowiec miał afgańskie korzenie i powoływał się na państwo islamskie, świat zalała fala ksenofobicznych komentarzy, mówiących o kolejnym etapie wojny cywilizacji islamu z Zachodem. Co ciekawe, adresowane one są także do osób nieheteronormatywnych. Zjawisko to nie ominęło Polski, żyjącej wciąż sprawą uchodźców, których tu nie ma. Jednym z postulatów Parady Równości jest bowiem otwarcie na uchodźców i obcokrajowców, a teraz niektórzy próbują przekonywać, że to właśnie ta otwartość doprowadziła do tragedii w Orlando, że przyjęcie uchodźców w Polsce, w Europie wywoła podobne zdarzenia.

Otóż ci, którzy tak twierdzą, szczując gejów (bo jak gej, to lewak, a jak lewak, to za imigrantami) przeciw muzułmanom, nie robią tego w trosce o bezpieczeństwo osób nieheteroseksualnych. Ci, którzy dziś próbują napuszczać gejów na muzułmanów, jeszcze wczoraj wołali „pedały do gazu”, a jutro sami chętnie wymierzyliby broń, którą zresztą wręczy im Antoni Macierewicz, w kolejną Paradę Równości.

Jestem gejem i nie życzę sobie, by homofobia zamachowca wykorzystywana była do podsycania islamofobii przez ludzi o równie homofobicznych co on poglądach.

Jean-Luc Mélenchon, francuski europarlamentarzysta, słusznie zauważa, że to "nie zabójca nadaje sens zbrodni, ale jego ofiary". W Orlando nie zginęły i nie zostały ranne przypadkowe ofiary islamskiego fanatyzmu. Tak samo jak w styczniu 2015, w zamachu na redakcję Charlie Hebdo, nie zostało zaatakowane przypadkowe biuro, a wzięcie zakładników w koszernym supermarkecie, dwa dni później, nie miało miejsca w przypadkowym sklepie. Podobnie liczne ostatnio pobicia obcokrajowców w Polsce nie są atakami na przypadkowych przechodniów. Można tak wymieniać bez końca.

Jak fałszywie brzmią słowa wsparcia i solidarności, wysyłane do Orlando, a jednocześnie negujące istnienie homofobii. Bowiem pomijanie motywu tego masowego zabójstwa sprawia, że jego ofiary i potencjalne ofiary kolejnych, podobnych zbrodni, które z pewnością będą miały miejsce, stają się niewidzialne.

Jestem gejem i czuję się dotknięty tym, co wydarzyło się tysiące kilometrów stąd, za oceanem. Czuję się dotknięty, bo homofobia, która doprowadziła do tej tragedii, dotyka codziennie mnie, moich znajomych i moją rodzinę tutaj, w Polsce. Codziennie jestem świadkiem przemocy słownej, psychicznej i fizycznej, jakiej doświadczamy z racji naszej inności. Od dziecka żyłem w strachu, przytłoczony presją rodziny i społeczeństwa – to też jest forma przemocy. Wierzyłem, że to się zmieni. Zmienia się na gorsze.

Jednak już się nie boję. Dziś jestem wściekły.

http://planet.deafqueer.com/in-case-youre-confused/
Dlatego w sobotę dumnie uczestniczyłem w Paradzie Równości, a w poniedziałek zapaliłem znicz pod Ambasadą Stanów Zjednoczonych.

Jestem wściekły na skalę homofobii (tej milczącej i tej wyjątkowo głośnej) w Polsce, jaką ujawniła masakra w Orlando. Jestem wściekły, że komentarze po zamachu udowadniają przede wszystkim, jak odległe jest zwycięstwo w walce z homofobią.

Dlatego właśnie potrzebna jest Parada Równości, ale nie raz w roku, a każdego dnia. I ja mam zamiar tą codzienną Paradą Równości być i dumnie, zawsze i wszędzie nosić tęczę – tęczowy pasek, tęczową przypinkę itp. – bo tęczowa flaga, to nie biała flaga. Niech to każdy homofob zapamięta. Walka trwa.